20201122-IMG_1234

KZ ASF & KZ ASX [PL]

recenzja słuchawek dokanałowych


Nadszedł czas by przedstawić dwie pary najnowszych i tym samym najdroższych do tej pory słuchawek od Knowledge Zenith – chińskiej marki, produkującej sprzęt do tej pory raczej budżetowy i przystępny dla każdego cenowo. Firma zaliczała zarówno wzloty, jak i upadki w związku z poszczególnymi modelami, które wprowadzała na rynek, więc i tym razem może być różnie. W dzisiejszym odcinku model ASF z 5 armaturami na stronę oraz ASX z aż 10 (!) przetwornikami tego samego typu na słuchawkę. Biorąc pod uwagę sugerowaną ilość dolarów, potrzebną do nabycia tego typu sprzętu, z pewnością nie jest to produkt dla każdego i nie jest też skierowany do nieświadomych użytkowników. Pytanie tylko jak KZ poradziło sobie z konkurencją oraz jak wyszło mu stworzenie nowych flagowych słuchawek dla bardziej wymagającego klienta?


Prezentacja zestawów

KZ ASF

20201122-IMG_1220

Zestaw KZ ASF składa się z:

  • pudełko
  • słuchawki KZ ASF
  • kabel 2 pin 0.75 mm, wtyk 3,5 mm
  • 3 x zestaw białych tipsów silikonowych (S, M, L)
  • certyfikat
  • karta gwarancyjna
  • instrukcja obsługi

20201122-IMG_1221

Wyposażenie modelu ASF nie wyróżnia się niczym mocno szczególnym na tle konkurencji oraz w budżecie w jakim oferowane są słuchawki. Jest co prawda elegancko, schludnie i nie ma się do czego przyczepić, ale znamy to już chociażby z modelu ZSX, gdzie wszystko wygląda dosłownie identycznie. Pudełko jest wykonane z grubej matowej tektury w czarnym kolorze, a po otwarciu naszym oczom ukazują się kopułki słuchawek i następnie pod nimi metalowa plakietka z oznaczeniem modelowym. Producent dostarcza ze słuchawkami komplet białych tipsów w trzech rozmiarach S, M oraz L, oraz kabel wykonany ze 100 posrebrzanych żył miedzi z wtykami 2 pin 0.75 mm i wtykiem w jedynej możliwej opcji 3.5 mm. W środku znajdziemy też rzecz jasna instrukcję obsługi, kartę gwarancyjną oraz certyfikat produkcji.

KZ ASX

20201122-IMG_1244

Zestaw KZ ASX składa się z:

  • pudełko
  • słuchawki KZ ASX
  • kabel 2 pin 0.75 mm, wtyk 3,5 mm
  • 3 x zestaw białych tipsów silikonowych (S, M, L)
  • certyfikat
  • karta gwarancyjna
  • instrukcja obsługi

20201122-IMG_1246

Niestety droższy model ASX mocno rozczarowuje pod względem wyposażenia. Z założenia jest to obecnie najwyższy model firmy, który moim zdaniem powinien wyróżniać się na tle pozostałych słuchawek dostępnych w ofercie KZ. Biorąc pod uwagę niemałą kwotę, którą trzeba wydać na ASX fakt, że dostaniemy dokładnie to samo co w modelu ASF (tańszym o prawie połowę) oraz częściowo tak jak w przypadku ZSX… można się mocno rozczarować. Przemilczmy może zatem temat, żeby już na wstępie nie skreślić flagowców i jednym zdaniem podsumujmy – wyposażenie modelu ASX jest identyczne jak w przypadku ASF, bez absolutnie żadnych różnic.


Jakość wykonania

20201122-IMG_1222

20201122-IMG_1223

Zarówno ASX, jak i ASF są wykonane z tych samych materiałów. Połączenie metalu w zewnętrznej części słuchawek, wraz z tworzywem w części wyprofilowanej wewnątrz tworzy spójną całość, a jakościowo jest bardzo schludnie – jak przystało na słuchawki flagowe jeśli mówimy o modelu ASX, a perfekcyjnie jeśli bierzemy pod uwagę model ASF (patrząc pod kątem cenowym). Generalnie obudowy są tutaj identyczne i część wykonana z tworzywa ma dokładnie ten sam kształt, co starałem się uchwycić na zdjęciach. Różnice względem modeli dotyczą głównie metalowego elementu wierzchniego, przykrywającego sporą ilość przetworników armaturowych oraz połączeń między nimi. W ASX postanowiono wygrawerować ostre, przecinające się ze sobą linie, a w modelu ASF odnajdziemy w tej części łagodne przetłoczenia. Czyżby już sam wygląd miał oddawać charakter dźwiękowy słuchawek? Zobaczymy. Całościowo jednak mi z wyglądu przypadły do gustu bardziej KZ ASF, szczególnie w kolorze czarnym wyglądają obłędnie dobrze. Prócz stonowanej czerni dostępne są też w srebrno-niebieskim odcieniu, gdzie srebrny jest front, a niebieskie tworzywo. Dla mnie to trochę wspomnienie dawnego KZ i lekko zbyt odważnych posunięć projektowych.

20201122-IMG_1239

20201122-IMG_1242

Model ASX dostępny również w dwóch odcieniach – czarny ze złotymi wstawkami na froncie oraz mocno dymionym tworzywem lub wybrany przeze mnie model z surowym metalem połyskującym w srebrze i nacinany niebieskimi paskami oraz najciekawszym w części „przetwornikowej” – przezroczystym tworzywem, przez które dokładnie widać każdy szczegół. To chyba jedno z bardziej eleganckich i bogatych wizualnie wersji, zasługująca na miano flagowców, a osobiście przypominająca mi budowane na zamówienie słuchawki customowe. Wykonanie ASF oraz ASX jest przyzwoite. Słuchawki są bardzo solidne, mają przyjemne w dotyku materiały, a spasowanie elementów jest na dobrym, choć nie najwyższym poziomie – można było pokusić się o użycie chociażby stali nierdzewnej oraz pominąć wykorzystanie sztucznego tworzywa. Wtedy zasługiwałoby to na miano flagowca. Trzeba też zwrócić uwagę na delikatnie wystające łączenie tworzywa, które biegnie wzdłuż słuchawki, które moim zdaniem powinno być całkowicie wygładzone.

20201122-IMG_1243

Tulejki obu modeli wykonano z metalu, w kolorystyce odpowiedniej dla wybranej opcji – czarne posiadają tulejki złote, srebrne… bez zbędnego kontrastu, schludnie pasujące srebro. Jeśli chodzi o wielkość tulejek, KZ ostatnio przeprofilowało swoje słuchawki i postawiło na zupełnie inny kształt oraz przede wszystkim rozmiar – teraz tulejki są krótsze oraz mają dużo mniejszą średnicę niż poprzednie modele. Wygląda to bardzo dobrze, ale jest pewien haczyk.. trzeba się natrudzić z dopasowaniem niefabrycznych tipsów, gdyż najlepiej pasujące są w zasadzie tylko te fabryczne. Trzeba zauważyć, że są one jednakże bardzo wygodne, mocno izolują i są dobrze wykonane. Każda zmiana tipsów w tych słuchawkach powoduje drastyczne zmiany w sygnaturze, niekoniecznie na plus.

20201122-IMG_1225

20201122-IMG_1226

20201122-IMG_1227

Kabel jako głównie akcesorium poza samymi słuchawkami jest dość solidny, wykonany ze stu żył posrebrzanej miedzi. Odświeżono jego wygląd w porównaniu z dawniej dodawanymi kabelkami do fabrycznych zestawów, jednak nie powiedziałbym, że jest to produkt zasługujący na miano odpowiedniego do zestawów wycenionych na tą jednak dosyć dużą kwotę. KBear w modelu Diamond oraz przede wszystkim BQEYZ w modelu Spring 1, który jest bezpośrednim konkurentem dla ASX zrobiło naprawdę świetną robotę w tym temacie – tam kabelki są na zupełnie innym poziomie niż w przypadku KZ. Tutaj kabel posiada trochę toporny wtyk jack 3.5 mm (niestety, nie da się wybrać innej wersji, np. zbalansowanego), w miarę dobrze zbudowany oraz podobnie surowo wyglądający splitter i zupełnie przezroczyste plastikowe wtyki 2 pin 0.75 mm QDC. Kabel jest dość sztywny, bardzo lekki i na szczęście nie ma efektu mikrofonowego.


Komfort użytkowania

20201122-IMG_1238

20201122-IMG_1231

ASF oraz ASX w części dousznej układają się identycznie. Słuchawki są przede wszystkim duże.. bardzo duże, wręcz monstrualne, nawet większe niż KZ ZSX. Bardzo mocne wyprofilowanie obudowy pomaga nieco z dopasowaniem do uszu, ale sama wielkość może być uciążliwa. Recenzowane KZ nie będą na pewno odpowiednie do bardzo małych uszu i dla osób z nietypowym kształtem małżowiny. Szczególnym problemem może stać się mocno wystający element w części gdzie słuchawka chowa się najbardziej. Tulejki są skromne, wręcz paradoksalnie miniaturowe względem całości i to jedynie pomaga złapać odpowiednią izolację przy dopasowaniu tipsów. Osobiście byłem skazany na fabryczne tipsy, gdyż każde inne były po prostu zbyt duże i przy dociskaniu uwierały, a sama słuchawka sprawiała wrażenie jakby trzymała się tylko na samym tipsie. Jednocześnie, każda zmiana nakładek, tak jak już wcześniej wspomniałem, diametralnie zmieniała sygnaturę dźwiękową słuchawek. Najmocniej zauważalne stawało się to w przypadku modelu ASX, które brzmiały bardzo dziwnie po założeniu moich ulubionych KZ Starline.

20201122-IMG_1236

20201122-IMG_1229

Słuchawki przez swoją budowę dosyć sporo wystają również na boki, są dosyć toporne w budowie i raczej nie będą nadawać się na bardzo długie odsłuchy dla większości osób. Mi jednak udało się uzyskać odpowiednią izolację oraz wygodę w obu przypadkach i w takiej konfiguracji mogę powiedzieć, że jest naprawdę wygodnie. Pragnę jednak zauważyć, że rzadko odczuwam dyskomfort z powodu niedopasowania słuchawek i jako nieliczne, które były wybitnie niewygodne dla mnie to Senfer DT6 oraz BQEYZ Spring 1, pomimo całego uwielbienia dla marki i ich produktów. Całościowo mogę podsumować, że z dopasowaniem mogą być pewne kłopoty ze względu na krótką tulejkę, płasko osadzone tipsy oraz obudowę, która jest mocno wyprofilowana i raczej stworzona pod fabryczne akcesoria. Jeśli jednak uda się uzyskać odpowiednie ułożenie słuchawki w uchu to będzie naprawdę komfortowo.


Specyfikacja techniczna

20201122-IMG_1237

KZ chwali się użyciem nowych, poprawionych przetworników armaturowych z dopiskiem „s”. Informacje, które możemy przeczytać na ich temat są wręcz nieprawdopodobne do tego stopnia, że ciężko uwierzyć w ich prawdziwość. Nie do końca przekonany jestem co do zastosowania takiej ilości armatur w jednej słuchawce, gdyż ASF posiada ich już całościowo 10, a do modelu ASX ulokowano tychże aż 20! Samo strojenie wychodzi tej firmie dwojako, raz lepiej, raz gorzej. Tutaj mamy spore pole do popisu w tej kwestii, ale też miejsce na nietrudną do osiągnięcia porażkę, gdyż wystroić taką ilość przetworników jest niełatwo, szczególnie jeśli mamy do czynienia z tylko i wyłącznie armaturami. Dynamik mógłby przykryć pewne niedoskonałości, a tak.. obronnej tarczy tutaj brak.

20201122-IMG_1235

Nowe przetworniki prezentują się następująco:

  • 22955s – odpowiedzialny za niskie tony przetwornik armaturowy
  • 29689s – odpowiedzialny za średnie tony przetwornik armaturowy
  • 31736s – odpowiedzialny za średnie oraz wysokie tony przetwornik armaturowy
  • 30095s – odpowiedzialny za wysokie tony przetwornik armaturowy
  • 30017s – odpowiedzialny za wysokie tony przetwornik armaturowy

Specyfikacja KZ ASF

20201122-IMG_1224

  • Rodzaj przetworników: 1 x 22955s BA, 1 x 29689s BA, 4 x 31736s BA, 1 x 30095s BA
  • Impedancja: 18 Ohm
  • Czułość: 105 dB
  • Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 40 KHz
  • Kabel: 3.5 mm z kątowym jackiem, 2 pin 0.75 mm QDC, skręcana 100 żyłowa posrebrzana miedź, odcinki pamięciowe, 125 cm długości
  • Materiał wykonania: metal + tworzywo

Specyfikacja KZ ASX

20201122-IMG_1233

  • Rodzaj przetworników: 1 x 22955s BA, 1 x 29689s BA, 4 x 30017s BA, 4 x 31736s BA
  • Impedancja: 20 Ohm
  • Czułość: 106 dB
  • Pasmo przenoszenia: 10 Hz – 40 KHz
  • Kabel: 3.5 mm z kątowym jackiem, 2 pin 0.75 mm QDC, skręcana 100 żyłowa posrebrzana miedź, odcinki pamięciowe, 125 cm długości
  • Materiał wykonania: metal + tworzywo

Dźwięk

KZ ASF

Niskie tony są zaskakująco mocno zaznaczone oraz wyeksponowane jak na przetworniki armaturowe. Przy pierwszym kontakcie można zastanawiać się czy na pewno nie wzbogacono tego modelu o dynamik, który w hybrydach operuje dolnymi partiami dźwiękowymi. Czasami delikatnie brakuje całościowo wypełnienia, ale kiedy trzeba to bas solidnie daje o sobie znać. Głębia jest zadowalająca, ale to też zależy od utworu, bo czasami potrafi ona zniknąć. Jakościowo jest dobrze, ale mogłoby być lepiej. Szybkość oraz precyzja jest dobra. Jestem zaskoczony, gdyż spodziewałem się ograniczonego dołu, a niskie partie wybrzmiewają solidnie, potrafią zamruczeć i mają porządnego kopa. W porównaniu np. do modelu ZSX przyjemniej słucha mi się jednak basu z ZSX niż z ASF, ale głównie ze względu na przyjemniejszą, bardziej naturalną fakturę niskich tonów płynącą z dynamika w ZSX. Jednocześnie precyzyjniej wybrzmiewa bas w ASF, jest bardziej analityczny, choć nie aż tak mocno jakbym się tego spodziewał.

Tony średnie są energetyczne, świeże i lekko wypchnięte względem poprzednich modeli firmy, gdzie królowało strojenie rozrywkowe na planie „V”. ASF nadal prezentują ten model strojenia słuchawek, ale jest on mniej zaznaczony. Średnica generalnie walczy pomiędzy analitycznością, a rozrywkowością. Głównym czynnikiem powodującym taki stan są niskie tony, które wchodzą na średnicę, a ona sama próbuje być bardziej wyrazista, co nie zawsze się udaje. Średnie tony są mało naturalne, a wokale w wydźwięku mają pewną manierę. Jest coś niepokojąco dziwnego w strojeniu w tym zakresie, chyba przez kotarę, która jest narzucona na średnie tony.

Wysokie tony są odpowiednio zaakcentowane, średnio szczegółowe, ale obecne w całości, niestety bez odpowiedniego rozciągnięcia. Brakuje im trochę powietrza i lekkości, ale są dość klarowne. W większości utworów wysokich tonów nie brakuje, ale bywa, że robi się wąsko i trochę klaustrofobicznie w niektórych utworach – wtedy gdy bas zbyt mocno daje o sobie znać, a wysokie pokazują, że nie mają aż tak dobrze rozwiniętej różnorodności. Bywa, że dostrzec można pewną metaliczność charakterystyczną dla niektórych tanich słuchawek, lecz z sybilantami nie ma większych problemów.

Scena jest dobrze rozciągnięta na boki, przejrzysta oraz przestrzenna. Niestety nie odczujemy zbytniej głębi, a ulokowanie instrumentów na scenie jest średnie – mam wrażenie jakby wszystko zostało wrzucone przed słuchacza bez większego ładu i składu, a wrażenia stereofoniczne tworzone są niejako trochę sztucznie.

KZ ASX

Niskie tony w przeciwieństwie do ASX zostały ilościowo okiełznane i wyrównane do poziomu reszty pasm. Bas jest obecny, ale nienachalny. Ciepłota, która jest słyszalna w modelu ASF tutaj została utemperowana – jest dużo jaśniej i przejrzyściej. Jakościowo jest nieźle, ale to typowo armaturowy charakter grania, bardziej techniczny i analityczny, niż rozrywkowy. Nie uświadczymy tutaj bardzo mocnego uderzenia, nie jest to granie dla bassehead’a. Całościowo bas nie jest tak wybity na pierwszy plan, a słuchawki nie są skierowane na jego eksponowanie. Brak mi trochę wypełnienia i kopnięcia z dołu, które można usłyszeć w ASF. Nie ma jednak aż tak mocnego zamglenia.

Tony średnie są na swoim miejscu i nawet bardziej wyraziste niż niskie partie. Słuchawki są raczej analityczne i jaśniejsze od ASF sygnaturowo. Dźwięk nie jest jednak zbyt naturalny, wokale są zaprezentowane w mało żywiołowy sposób. Mocniej zaakcentowano instrumenty, a wokale są trochę stłamszone, przez co całość wydaje się brzmieć dosyć dziwnie, wręcz lekko nosowo. Jakościowo, czy też bardziej może technicznie (nie biorąc pod uwagi strojenia) jednak, jak przystało na armatury, jest dobrze.

Wysokie tony są dość wyraźnie wycofane i ograniczone względem pozostałych pasm – choć nie aż tak jak w przypadku modelu ASF, gdzie góra jest stłumiona przez wszechobecny bas. Co prawda na jaśniejszych źródłach będzie ich odpowiednia ilość i nawet mimo skromnego rozciągnięcia będzie to brzmiało w miarę odpowiednio, to jednak przy cieplejszym tonalnie odtwarzaczu możemy spodziewać się dziwnego efektu pomieszania delikatnie naciąganej analityczności z nosowo średnicowym graniem oraz skrojoną górą. Efektem pozytywnym w tym wypadku jest brak sybilizacji, więc jest bardzo bezpiecznie.

Scena jest bardzo podobna jak w modelu ASF, może jeszcze mocniej naciągnięta na boki. Z jednej strony jest przestrzennie, z drugiej dałoby się jeszcze lepiej gdyby to wszystko było bardziej naturalne. Czuć charakter armatury, ale raczej ten chłodny i surowy, niż lekki i przyjemny.

KZ ASF vs KZ ASX

Generalnie obie pary brzmią mało naturalnie oraz są lekko mówiąc niecodziennie zestrojone lub moze lepiej – lekko źle zestrojone? Zarówno ASF i ASX pomimo użycia przetworników armaturowych, które powinny odwzorowywać lepiej dźwięki płynące ze słuchawek – nie robią tego do końca poprawnie. Jest w nich coś dziwnego, nie do końca wszystko ze sobą dobrze współpracuje. ASF są ciemniejszą, mniej detaliczną wersją ASX, które z kolei chcą dążyć do tej analityczności, ale robią to w trochę sztuczny sposób. Bas w obu słuchawkach jak na armatury pokazuje się dość odważnie, szczególnie w modelu ASF – jest mocne kopnięcie, jest precyzyjnie i.. jest też w oddali jakaś mgiełka, która nachodzi na resztę. ASX ten bas mają obcięty ilościowo, są bardziej suche i anemiczne. Wokale w obu parach wybrzmiewają jakby wychodziły przez nos, są wycofane względem instrumentów. ASX mają więcej detali, większą różnorodność dźwięków, ale w generalnym rozrachunku obie pary są podobne do siebie, a różnice wynikają głównie z innej prezentacji niskich tonów i nachodzenia na siebie poszczególnych pasm. Technicznym plusem jest łatwość napędzania z dowolnego źródła, niestety słuchawki nie wykazują pozytywnych efektów po podłączeniu do czegoś mocniejszego – wręcz przeciwnie, reagują dość gwałtownie na wyższy poziom głośności i wcale nie brzmi to lepiej.


Porównania

KZ ASF vs BQEYZ Spring 1: W Spring 1 bas jest miękki, sprężysty, w ilości raczej rozrywkowej. Sygnatura tych słuchawek jest raczej ciemna, ale bardzo spójna, zgrana i zrównoważona. W ASF bas jest mocniej nakonturowany i sztywniejszy. BQEYZ są w tym polu bardziej miękkie i rozmyte, cieplejsze, ale też lepiej kontrolowane. Owszem, w ASF dynamika niskich tonów jest w porządku, ale brakuje im trochę wypełnienia i ładnej tekstury. Spring 1 mają zróżnicowane brzmienie, ogrom detali, smaczków czekających na słuchacza z każdego pola dookoła głowy. W ASF też usłyszymy wiele szczegółów, jednak nie są aż tak przyjemnie odwzorowane, gdyż całość wydaje się być trochę sztuczna. Scena w BQEYZ jest szeroka, ma świetną głębię, a rozplanowanie instrumentów jest wybitnie precyzyjne. W ASF scena jest nawet bardziej obszerna i mniej intymna niż w Spring 1, ale instrumenty są pogubione, albo ułożone w losowych miejscach i nie czuć harmonii pomiędzy nimi. Wokale w BQEYZ są przyjemne, kojące, intrygujące i odpowiednio rozciągnięte. Wysokie tony prezentują zwiewne, acz detaliczne brzmienie. Są przy tym fenomenalnie napowietrzone i szczegółowe, ale w łagodny sposób. W ASF wyższe partie są zaakcentowane mocniej, ale też cechuje je pewna metaliczność oraz dosyć mała różnorodność. Wokale za to są z jednej strony wyraźne, ale charakterystyczna mgiełka potrafi je wycofać nawet poza resztę partii dźwiękowych. W przypadku Spring 1 absolutnie nie ma mowy o żadnych sybilantach, a same słuchawki są stworzone do przyjemności ze słuchania muzyki w każdym calu, od wymagającej opery, przez lekki pop, rock, aż po ciężkie brzmienia i złożone kawałki. KZ potrafią zmęczyć po jakimś czasie, po prostu grają bardziej agresywnie i jest w nich coś irytującego. ASF w kwestii komfortu o dziwo przy zakładaniu sprawiają lekki problem, czego nie odczuwam w przypadku Spring 1. Po założeniu ASF wywołują efekt zassania i mocniej podbijają ciśnienie wewnątrz ucha. Ponownie w Spring 1 tego nie ma, ale też nie przylegają one tak jak konkurent.

KZ ASX vs BQEYZ Spring 1: ASX są trochę lepiej zrównoważone i przyjemniejsze tonalnie od ASF. Niskich tonów jest mniej niż w ASF, ale też jest ich dość sporo – chociaż w bezpośrednim porównaniu to ASX brzmią dość sucho. Efekt ten też można odczuć w starciu ze Spring 1, które bas mają fenomenalny pod każdym względem. Generalnie zarówno ASF, jak i ASX są dość krzykliwymi słuchawkami i wydają się być dość niespokojne, podczas gdy Spring 1 cechuje większa dojrzałość i harmonia w sygnaturze. ASX mają bas bardzo podobny do ASF w kwestii jego wybrzmiewania, a główną różnicą jest mniejsza jego ilość. Na średnicy mgiełka jest mniejsza niż w ASF, instrumenty są ulokowane lepiej i składniej, a wokale są bardziej wyraziste. Spring 1 są strojone trochę inaczej i to średnica jest głównym punktem, do którego słuchawki dążą w utworach – czego nie można powiedzieć o ASX, a już na pewno nie o ASF, które uwielbiają dawać popis w odwzorowaniu niskich partii. Wysokie tony w ASX cechuje większa różnorodność niż w ASF, jest więcej detali, ale nadal nie jest to poziom Spring 1, które wypełniają każdą wolną przestrzeń mikrodetalami z pomocą przetwornika piezoelektrycznego i robią to naprawdę dobrze.


Podsumowanie

20201122-IMG_1248

KZ ASF i ASX to najdroższe modele słuchawek jakie wypuściła do tej pory ta firma. Moje oczekiwania względem tych dwóch były dosyć spore, szczególnie biorąc pod uwagę, że Knowledge Zenith naprawdę ma w swojej ofercie słuchawki dobre, a wręcz naprawdę udane jak choćby model ZSX, albo ZSN Pro X, czy też nowy i bardzo tani EDX, które pomimo swojej skromnej ceny potrafią zaskoczyć niejedne droższe słuchawki. Nie wiedzieć czemu KZ wypuściło multiarmatury jako swoje flagowce, podczas gdy wcześniej stworzyli tylko kilka tego typu modeli i nie spotkały się one z większą aprobatą ze strony społeczności. Strojenie recenzowanej dwójki okazało się być bardzo specyficzne, czego nie do końca oczekiwałem, choć mogłem to przewidzieć po wcześniejszych dwojakich doświadczeniach z firmą – raz lepszych, raz gorszych. Sama prezentacja produktu oraz wyposażenie nie zachwyca jak na słuchawki flagowe i tutaj KZ mogłoby brać przykład chociażby z KBEar. Tani kabel dodawany do zestawu rozczarowuje bo po prostu jest i działa, a oczekiwałoby się w tym temacie jednak czegoś więcej. Przetworników mamy dużo, obudowy mamy przez to ogromne, komfort jako tako istnieje, choć mogłoby być lepiej, ale czy za tym idzie flagowa jakość, warta tych kilkuset złotych? Nie jestem do końca przekonany.


Słuchawki KZ ASF oraz KZ ASX możecie zakupić w zaprzyjaźnionym sklepie AK Audio Store z moim kuponem rabatowym „RYAN”.

Dostępne kolory:

KZ ASF: czarny, srebrno-niebieski

KZ ASX: czarno-złoty, srebrno-niebieski

Link do aukcji ze słuchawkami: 

KZ ASF: LINK

KZ ASX: LINK


1. Wchodzimy na aukcję, wybieramy co chcemy kupić i klikamy „Buy”.

2. Wybieramy metodę płatności np. Przelewy24/PayU, klikamy „+Leave message” zaraz pod produktem i wpisujemy notką do sprzedawcy nasz kod rabatowy (RYAN), po czym zamawiamy klikając „Place order”. W tym miejscu zanim klikniemy „Place order” można jeszcze ewentualnie użyć kuponów po prawej stronie – Select Coupon oraz Aliexpress Coupon.

3. Teraz po prostu zamykamy okno płatności (kartę z payu/przelewy24). Sprawi to, że nie opłacimy zamówienia od razu.

4. W tym momencie mamy zamówienie w „My orders” na Aliexpress, które nie zostało opłacone.

5. Czekamy na zmianę ceny przez sprzedawcę (robi to manualnie, zazwyczaj jest to wykonane na drugi dzień z samego rana – inna strefa czasowa) i wtedy dopiero opłacamy zamówienie klikając na „Pay now” przy produkcie w „My orders”.