7

CVJ CSA [PL]

recenzja słuchawek dokanałowych

1

2


CVJ to świeża marka, której nazwa większości zapewne nic nie powie. Panuje ostatnio moda na krótkie i chwytliwe nazwy, czego przykład mamy również tutaj. Muszę jednak przyznać, że ciężko przez to połapać się w modelach tego producenta. Cieszy za to fakt, że w tempie ekspresowym przybywa nam wiele nowości z Chin, co przekłada się na większą konkurencję między twórcami, a ta jak wiadomo – wpływa na jakość słuchawek, które produkują. To również moje pierwsze zetknięcie się ze wspomnianą firmą, a pierwszym modelem, który przetestuję będą skromnie wycenione CSA w bardzo ładnej oprawie. Są to budżetowe dokanałówki, które zdaje się już podbijają rynek. Zobaczymy dlaczego 😉


Prezentacja zestawu

Zestaw składa się z:

  • pudełko
  • słuchawki CVJ CSA
  • kabel o długości 1.25 m, wtyki 2 pin 0.75 mm, z wtyczką jack 3.5 mm
  • 3 pary tipsów silikonowych
  • materiałowy woreczek
  • instrukcja obsługi / karta gwarancyjna
  • taśma / rzep do spinania kabli

4

Moment, w którym odpakowałem przesyłkę był dla mnie dosyć zaskakujący. Zupełnie niespodziewanie moim oczom ukazało się sztywne, drewniane pudełeczko, zamiast standardowego tekturowego, najczęściej białego opakowania. Może i nie jest najpiękniejsze jakie widziałem w życiu i nie będę się nim zachwycał przez całą recenzję, ale to bardzo miły akcent oraz odmiana od wszelkiego rodzaju pospolitego wyglądu „okładki”, do którego przyzwyczaili nas producenci słuchawek. Dotychczas dodatki z drewna były zarezerwowane dla produktów premium, a tutaj w niskim budżecie możemy doznać choćby namiastki wrażenia tej wyższej klasy przeznaczonej dla wybranych jednostek – namiastki, bo to nie do końca drewno tych górnych lotów, choć prócz wizualnych aspektów dostrzeżemy na pewno też niuansy zapachowe, które są akcentem przyjemnym i obiecującym wiele już z pierwszego wrażenia. W mojej głowie narodziło się deja vu, kiedy to przypomniałem sobie skąd znam ten motyw niecodziennego opakowania. Boarseman K25S, które jakiś czas temu trafiły w moje ręce mają bardzo podobną prezentację, w drewnianym prostokącie.

3

Jest to dokładnie ten sam kontur drewna, jedynymi różnicami są oczywiście wytłoczone napisy oraz inna okleina drewnopodobna. Idąc dalej tym tropem i podnosząc klapkę pudełka, która jest dosyć delikatna bo już przy pierwszym otwarciu uszkodziła się na łączeniu (zalecam uważać na ten element) – oczom ukazuje się biały kartonik z wyciętymi otworami pod słuchawki oraz dwie pary tipsów silikonowych. Po wyjęciu owej tekturki znaleźć możemy kolejno brązowy firmowy woreczek na słuchawki, kabel o długości 1.25 metra z wtyczką jack 3.5 mm oraz pinami 0.75 mm, taśmę / rzep do spinania kabli z logiem CVJ oraz instrukcję obsługi i kartę gwarancyjną.


Jakość wykonania / Wygląd

7

To będzie bardzo ważny punkt tej recenzji. CSA dopóki nie weźmiemy ich do ręki wyglądają bardzo dobrze. Mam wersję białą, która wygląda bardzo świeżo z akcentami białej imitacji carbonu oraz przezroczystą częścią, w której znajdują się przetworniki (dynamiczny + malutka armatura) oraz gdzie możemy podglądnąć producencką myśl techniczną w sposób zupełnie bezproblemowy. Muszę przyznać, że wykonanie samej budowy w środku jest schludne i przemyślane. Następuje uroczyste przecięcie czerwonej wstęgi, sięgnięcie po słuchawki i.. trochę czar pryska. Pierwsze wrażenie wypada blado – zwykły, tani i bardzo lekki plastik, który co prawda jest spasowany perfekcyjnie, ale pozostawia wrażenie, że słuchawki nie są wykonane z przesadnie dobrych materiałów i bałbym się czy nie pękną gdyby upadły na podłogę. Kolejna kwestia to sposób łączenia wierzchu kopułek z resztą obudowy.

8

Bardzo zniechęcająco wygląda wystający rant białego frontu na przezroczystej powierzchni, zupełnie jakby to był klej łączący obie części. Po pierwszym niesmaku zauważyłem dopiero, że to nie niechlujne klejenie, a po prostu kawałek elementu lakierowanego. Niektóre linie odlewu na obudowie również są delikatnie wystające i czuć je pod palcem, szczególnie tulejka – lecz ta jak wiadomo jest schowana pod tipsem. W uszach dyskomfortu za to się nie odczuwa. Poza wspomnianymi kwestiami uwag brak. Słuchawki są bardzo lekkie oraz wyprofilowane w sposób ostatnio coraz bardziej popularny w przypadku chińskich słuchawek, bardzo ergonomicznie dopasowany do ucha. Wygląd to kwestia gustu, ale w moim mniemaniu naprawdę mogą się podobać.

6

Co zastanawiające i dające również do myślenia to fakt, że fabryczny kabel dołączony do zestawu jest praktycznie identycznym tworem co kabel TRN, a konkretnie ten z modelu V20 (i prawdopodobnie wielu modeli tego producenta jak choćby V90). Jedyne co zostało delikatnie przeprojektowane w odróżnieniu od pierwowzoru to splitter oraz wtyczka jack. Pozostała reszta czyli kabel, oplot, wzór skrętki, ilość żył, długość i rodzaj materiału odcinków pamięciowych oraz wtyczki 2 pin – są identyczne! Wnioski mogą być dwa (bo przypadek wykluczam), ale pozostawiam Wam je do przemyślenia 😉

5

Kabel jest zatem średniej jakości, dosyć sztywny i cienki. Ma 4 żyły, które od splittera rozchodzą się po 2 do każdej ze słuchawek, oczywiście wszystko okraszone standardowo skrętką. Na dzisiejsze standardy, moim zdaniem, kabel nie powinien już znaleźć się w nowych słuchawkach. Pozostaje zatem niedosyt bo wiem, że nawet w tej kwocie da się lepiej. Zaciekawiony „podobieństwem” kabla do produktu TRN, ze względu na przezroczystą obudowę słuchawek oraz tulejki”, próbowałem dopatrzyć się numerów przetwornika armaturowego, co mogłoby dać jasno do zrozumienia o korzeniach marki CVJ, ale niestety połowa jest zbyt schowana pod łączeniem tulejki. Dołączony woreczek jest dobrej jakości, a miłym, choć już częstym akcentem jest opaska na kabel z logiem firmy.


Komfort użytkowania

9

CVJ CSA to wygodne słuchawki, które zostały wyprofilowane tak, jak chociażby Shanling MTW100, czy KZ Z1 – bardzo ergonomicznie. Kształt sprawia, że umiejscawia się je w naturalny sposób, a po założeniu pewnie trzymają się ucha. Izolacja jest na wysokim poziomie, słuchawki układają się perfekcyjnie. Pomimo wystających elementów łączeń obudowy nie odczuwa się dyskomfortu podczas słuchania. Nie są to do końca małe dokanałówki, ale da się w nich bez problemu słuchać leżąc na boku, np. do spania. Dołączone tipsy silikonowe są wykonane z przyjemnego, matowego i dosyć miękkiego materiału, ze środkowym okrągłym wzmocnieniem w części centralnej tipsa, co sprawia, że są bardzo wygodne. Miło, że nie są to kolejne tipsy dodawane do każdych chińskich słuchawek „na jedno kopyto”, a coś innego – w moim wypadku pod kolor CSA, w białej odsłonie. Nakładki na tulejce trzymają się bardzo pewnie, więc nie ma obaw, że przypadkowo zostanie nam coś w uchu. Dołączony kabel nie powala jakością, nie powala również wygodą. Przez swoją twardość ciężko układa się na uchu i może powodować lekki dyskomfort, choć przynajmniej jest lekki i by do tego doszło trzeba się natrudzić. Odcinki pamięciowe są mocno „plastikowe” i zbyt długie – tutaj można sobie pomóc skróceniem lub ich całkowitym wycięciem. Niestety dogięcie ich do kształtu uszu graniczy z cudem.


Specyfikacja techniczna

  • Rodzaj przetworników: 1 x przetwornik dynamiczny + 1 x przetwornik armaturowy
  • Impedancja: 22 Ohm
  • Czułość: 101 dB
  • Pasmo przenoszenia: 7 Hz – 40 KHz
  • Kabel: 1.25 m długości, z pozłacanym jackiem 3.5 mm, wtyki 2 pin 0.75mm, odcinki pamięciowe
  • Materiał wykonania: plastik

Dźwięk

Niskie tony miękkie, nadzwyczaj soczyste i gładkie, nie są rozlane na innych pasmach. Przewaga subbasu, który jednak w uderzeniu jest zachowawczy i głęboki w wybrzmiewaniu. Bardzo, bardzo przyjemna tekstura basu. Przetwornik potrafi wywołać falę wibracji, ale jednak dostarcza nam to w sposób nienachalny, acz wyczuwalny. Bas jest szybki, wzbudzanie nie sprawia problemów i jest momentalne. Wygasanie za to jest lekko opóźnione i pozostawia przez chwilę basową otoczkę, która jednak nie przeszkadza i może się to podobać. Dzięki temu lekko ocieplone zostaje całościowe brzmienie. Midbas delikatnie potrafi wejść na średnicę, ale nie pozostawia po sobie niesmaku. Pasmo niskie jest bardzo przyjemne w odbiorze.

Tony średnie generalnie ocieplone, bardzo delikatnie wycofane, ale jest to marginalny krok w tył. Tak jak wspomniałem midbas wpływa na średnicę dodając lekkiej mgiełki, co zapewne sprawia wrażenie lekkiego dystansu. Średnica jest pełna, bogata w detale, a prezentowane wokale są wypchnięte z przodu, tuż za wysokimi tonami, które wiodą prym. Głos prezentowany przez CSA jest więc naturalny, z lekkim ociepleniem, ale wzbogacony detalami poprzez płynne przejście między środkiem, a górą.

Wysokie tony czasami potrafią zakłuć. Jest ich spora ilość, są bardzo zróżnicowane i wybijają się przed szereg. Może nawet nie tyle co kłują, ale mają okazjonalnie coś ostrego w sobie, nieprzyjemnego dla mnie. Tekstura oddawanych dźwięków nie do końca jest naturalna, jest w nich coś dziwnego – metalicznego. Słuchawki są wrażliwe na źródło i bardzo zróżnicowane pod tym kątem. Ze względu na wrażliwe wysokie tony zalecałbym parować CSA z odtwarzaczami, które prezentują ocieploną sygnaturę dźwiękową – wtedy będzie perfekcyjnie. Można ewentualnie pokusić się o modyfikację tulejki, dodając do środka filtr akustyczny. Wykonałem osobiście tą modyfikację i pod metalową osłonę tulejki umiejscowiłem filtr, który lekko zmiękczył bas, ale też złagodził wysokie tony, jednocześnie pozostawiając nienaruszoną scenę. Metaliczny pogłos zniknął. Eksperymentując więc z różnymi rodzajami filtrów można uzyskać świetne wyniki. Standardowo góra jest jasna, choć nie jest to poziom niektórych armatur, które nieodpowiednio zestrojone potrafią być mocno irytujące. Napowietrznie za to jest bardzo zauważalne, ilość detali jest zadowalająca, a wręcz czasami jest ich nawet zbyt wiele. Rozciągnięcie tego pasma zadziwia w słuchawkach z niskiej półki.

Holografia / Scena najbardziej zaskakująca, bardzo szeroka, napowietrzona. Poszczególne plany są słyszalne z oddali, instrumenty pozostawiają po sobie łagodne echo, co dla fanów przestrzennego grania będzie bardzo miłe dla ucha. Scena jest budowana dookólnie i praktycznie z każdej strony da się usłyszeć coś ciekawego. Przy tym jest umiarkowanie głęboka, ale mimo tego bezsprzecznie można „zanurzyć się” w dźwięku. Separacja dźwięku jest na średnim poziomie, jest dobrze, ale nie fenomenalnie. Zazwyczaj instrumenty nie zlewają się w chaotyczną papkę, ale czasami przy utworach bardziej skomplikowanych ilość wysokich tonów potrafi przytłoczyć i tworzy się mała anarchia. Jest to jednak dość rzadkie zjawisko. Pozycjonowanie instrumentów jest na dobrym poziomie jak na słuchawki z tego poziomu cenowego.

Charakterystyka która pozwoli nam zarówno słuchać utworów nastawionych na czystą rozrywkę z mocnym basem, ale też w utworach akustycznych czy klasyce będziemy cieszyć się świetnym brzmieniem, ponieważ CSA potrafią w takich momentach wręcz milczeć na samym dole, nie pozostawiając nam niepotrzebnego, sztucznie podbitego basowego pomruku. Strojenie jest dosyć równe począwszy od niskich tonów do średnich, później wysokie tony są lekko wybite na pierwszy plan. Nie są to ani przesadnie jasne (jak Toneking T4 na przykład) ani też ciemne słuchawki. Na pewno mógłbym je nazwać przestrzennymi i chętnie oddającymi wszelkie detale, z bardzo dobrym napowietrzeniem i lekkością. Do tego przyjemny bas, który w tle daje o sobie znać odpowiednimi technikaliami i dozą rozrywkowego brzmienia. Jest to strojenie lepsze od wielu słuchawek, które prezentują „V” w paśmie, w tym budżecie.


Porównania

11

CVJ CSA vs TRN V20 : Skoro już odnosiłem się w recenzji do TRN V20, a same w sobie V20 są sporo tańsze niż CSA, to będzie to dobry czas na porównanie tej dwójki w kwestii również dźwiękowej. Przede wszystkim CSA prezentują bardziej przestrzenne granie, z większą ilością detali. V20 trochę próbują im dorównywać, ale jednak da się odczuć pewne niedomagania i braki. W kwestii niskich tonów V20 ma głębszy i bardziej rozległy bas, który przyciemnia brzmienie. Ponadto midbas nieustannie daje o sobie znać, więc przejrzystość pozostałych pasm trochę na tym cierpi. CSA mają bas lepszej jakości i lepiej kontrolowany, w V20 jest dosyć dużo buczenia i zagubienia. Separacja instrumentów jest lepsza w CSA, choć V20 również nie są pod tym względem najgorsze, ale tak jak wspominałem tych detali jest mniej, co przekłada się na uboższy odbiór muzyki. Za to wysokie tony w V20 są przycięte i może to byłby minus gdyby CSA nie były takie ostre w niektórych momentach. TRN prezentują je bardzo gładko i pomimo tego, że są trochę wycofane to brzmią przyjemniej niż w słuchawkach CVJ. Jeśli chodzi o komfort to bezsprzecznie wygrywają CSA przez lepsze profilowanie, V20 w porównaniu do nich nie leżą dobrze w uszach oraz mają dziwny, nieprzyjemny w odczuciu kształt tulejki. Spasowanie elementów obudowy jest lepsze w recenzowanych słuchawkach, gdzie nie ma żadnych szczelin, takich jakich dopatrzymy się w V20 – zresztą one moim zdaniem znacząco wpływają na dźwięk. Co jest lepsze w TRN to gumowana powierzchnia plastiku i brak pozostałości po odlewach/łączeniach na obudowie, czego w konkurencie można dopatrzyć się gołym okiem. Czy warto dopłacać do CVJ CSA w tym wypadku? Moim zdaniem tak, przeskok jakościowy jest znaczący.

12-1

CVJ CSA vs BLON BL-03 : To porównanie będzie dobrym punktem odniesienia, ponieważ mało kto nie zna charakterystyki BL-03, więc potraktuję je poniekąd trochę referencyjnie. Jeśli chodzi o wygodę to bezsprzecznie CSA góruje i nad BL-03 ma wyraźną przewagę, ponieważ nie sprawiają one żadnych problemów z dopasowaniem do uszu oraz komfortem użytkowania. BL-03 jednak wykonanie mają dużo lepsze, są zrobione z metalu, co sprawia, że słuchawki są praktycznie niezniszczalne. Dźwiękowo różnice o dziwo nie są tak duże jakby się można było spodziewać, stoją technicznie na podobnym poziomie. Scena w obu słuchawkach jest rozbudowana, obie pary grają mocno przestrzennie, CSA delikatnie bardziej. Dół w BL-03 jest miękki, czasami rozlany, jest go dosyć dużo w porównaniu do CVJ CSA, które technicznie mają bas pod większą kontrolą i trzymają go mocniej w ryzach, ale jest go trochę mniej ilościowo. Średnica w CSA jest bardziej z przodu niż w BL-03, które grają wyraźnie mocniej na planie „V” niż recenzowane słuchawki. Wokale w obu słuchawkach za to są podobne, ciepłe, naturalne i niemęczące. Wysokie tony to domena CSA, jest ich wyraźnie więcej niż w BLON’ach i mimo delikatnej krzykliwości BL-03 to jednak CSA potrafi zakrzyczeć mocniej i bardziej dobitnie. Generalnie CVJ CSA są przesunięte delikatnie względem BL-03 w kierunku jasnego grania, ale z zachowaniem podobnych, przeciętnych technikaliów.


Podsumowanie

CVJ CSA to słuchawki, które z jednej strony pokazują coś innego niż pozostałe słuchawki w tym przedziale cenowym, ale z drugiej mają swoje mankamenty. To tani model słuchawek nowego producenta, któremu można jednakowo wiele wybaczyć, ale i też już czegoś wymagać. Dostajemy od producenta ładnie opakowany produkt, którego materiały wykonania mogą rozczarować, np. średni kabel, który już wcześniej dodawano do słuchawek TRN. Za to otrzymujemy niecodzienne strojenie w tej kwocie, odróżniające się od popularnej „V”. Względnie neutralnie, z nastawieniem na lekkość i energię oraz bogactwo wysokich tonów, okraszone miłym dla ucha basem i przyjemną, ciepłą średnicą. Nie jest wybitnie, nie jest też źle. Ot, dobre słuchawki, które niekoniecznie każdemu przypadną do gustu, ale też wpasowując się w podaną charakterystykę przebiją konkurencję w swoim przedziale cenowym, dlatego też są wartym rozważenia wyborem.


Słuchawki CVJ CSA możecie zakupić w zaprzyjaźnionym sklepie AK Audio Store z moim kuponem rabatowym „RYAN”.

Dostępne kolory: biały, czarny

Link do aukcji ze słuchawkami: CVJ CSA

Cena regularna: ???                   Cena z kuponem: 17$ bez mikrofonu, 18$ z mikrofonem


1. Wchodzimy na aukcję, wybieramy co chcemy kupić i klikamy „Buy”.

2. Wybieramy metodę płatności np. Przelewy24/PayU, klikamy „+Leave message” zaraz pod produktem i wpisujemy notką do sprzedawcy nasz kod rabatowy (RYAN), po czym zamawiamy klikając „Place order”. W tym miejscu zanim klikniemy „Place order” można jeszcze ewentualnie użyć kuponów po prawej stronie – Select Coupon oraz Aliexpress Coupon.

3. Teraz po prostu zamykamy okno płatności (kartę z payu/przelewy24). Sprawi to, że nie opłacimy zamówienia od razu.

4. W tym momencie mamy zamówienie w „My orders” na Aliexpress, które nie zostało opłacone.

5. Czekamy na zmianę ceny przez sprzedawcę (robi to manualnie, zazwyczaj jest to wykonane na drugi dzień z samego rana – inna strefa czasowa) i wtedy dopiero opłacamy zamówienie klikając na „Pay now” przy produkcie w „My orders”.