Ezear X11 [PL]

recenzja słuchawek bezprzewodowych


Ezear X11 to kolejna próba producenta na stworzenie świetnych słuchawek bezprzewodowych skierowanych w niższy pułap cenowy, będący w zasięgu każdego przeciętnego Kowalskiego. Nie chcąc niczego przyśpieszać, wyrażać opinii na wstępie czy zachęcać lub zniechęcać jednocześnie – zapraszam do szybkiej lektury. Będziecie zaskoczeni!


Prezentacja zestawu

Zestaw składa się z:

  • pudełko
  • słuchawki Ezear X11
  • etui do ładowania słuchawek
  • zestaw tipsów silikonowych S, M, L
  • kabel micro usb
  • instrukcja obsługi

Słuchawki zapakowane są niestety w miernej jakości pudełko tekturowe, dużo gorsze niż choćby w Ezear X12. Nie zmienia to faktu, że to jedynie opakowanie, które na same słuchawki wpływu nie ma. Nie znajdziemy tutaj również rarytasów jeśli chodzi o akcesoria. Dostaniemy za to w zestawie matowe etui do ładowania słuchawek z wyjściem micro usb i dołączonym do niego odpowiednim kablem, same słuchawki z zestawem dobrej jakości tipsów silikonowych w rozmiarach S, M oraz L. Są one dużo lepsze niż te dołączone do X12. Poza instrukcją obsługi w zasadzie to by było na tyle. Skromnie, ale za tą cenę nie spodziewałem się niczego specjalnego.


Jakość / Komfort / Obsługa

Słuchawki wykonane są z plastiku, przy czym wierzchnią warstwę kopułek pokrywa błyszczący i dosyć palcujący się plastik, a wewnętrzną matowy. Wymiary słuchawek są bardzo skromne, co przekłada się bezpośrednio na komfort i użytkowanie, ponieważ użytkownik nawet z małymi małżowinami pomieści je w całości w uszach bez odczuwalnego dyskomfortu. Wyglądem przypominają produkt Xiaomi, dla mnie etui wydaje się być praktycznie identyczne, wykonane z matowego plastiku wzbogaconego o błyszczące akcenty we wgłębieniach. Słuchawki są bardzo małe, w kształcie elipsy, symetryczne względem siebie. Nawet do wspomnianego etui można je umieścić naprzemiennie. Na kopułkach umieszczone zostały również eliptyczne diody led, które jednak podczas słuchania samej muzyki nie świecą, tym samym pozbawiając nas niepożądanego efektu odznaczania się w tłumie. Tulejki, o dziwo jak na ostatnie chińskie trendy, są idealne zarówno przez odpowiednią długość (w odróżnieniu od X12), ale też mają dosyć standardową i dosyć dużą średnicę oraz mocno zaznaczony rowek, dzięki czemu możemy do nich dobrać własne jeszcze wygodniejsze tipsy. Pod względem komfortu nie można im nic zarzucić, są praktycznie niewyczuwalne, trzymają się pewnie, można w nich spać. Dołączone etui, tak jak w modelu X12, posiada monochromatyczny wyświetlacz informujący o poziomie naładowania baterii wewnętrznej. Jest on tak sprytnie ukryty pod matowym plastikiem, że wyłączony jest zupełnie niewidoczny. Bateria w banku to 500 mAh, co przekłada się na cztery pełne naładowania słuchawek, które posiadają baterie o pojemności 45 mAh każda. Czas odtwarzania na słuchawkach to około 3-4 h, co raczej nie powinno dziwić przy takich małych gabarytach. Wbudowany mikrofon pozwala na odbieranie rozmów za pomocą sterowania dotykowego na panelach kopułek. Sam dotyk jest czuły, ale nieprzesadnie. Słuchawki spełniają normę IPX7 oraz obsługują technologię transmisji Bluetooth 5.0.


Specyfikacja techniczna

  • Materiał wykonania: matowy/błyszczący plastik
  • Pojemność baterii pojedynczej słuchawki: 45 mAh
  • Pojemność baterii etui: 500 mAh
  • Czas odtwarzania na jednym ładowaniu: 3 – 4 h
  • Czas ładowania słuchawek: 1 – 1,5 h
  • Ilość ładowań z etui: 4
  • Całkowity czas odtwarzania z baterią z etui: 16 h
  • Technologia transmisji: Bluetooth 5.0
  • Sterowanie dotykowe: TAK
  • Wbudowany mikrofon: TAK
  • Redukcja szumów: TAK
  • Wodoodporność: IPX7

Dźwięk

Odsłuch został wykonany dwukrotnie, przed wygrzaniem oraz po około 40h odtwarzania muzyki. Różnica w dźwięku jest diametralna! Przed wygrzaniem słuchawki były mocno przytłumione basem, miały mocno wycofaną średnicę oraz wybrzmiewające w oddali wysokie tony. Po wygrzewaniu zyskały blask, odblokowały średnicę, wysokie, przestrzeń. Dodaję tą notkę, ponieważ praktycznie skreśliłem te słuchawki na starcie, ale niespodziewanie po dłuższym wygrzewaniu słuchawki zmieniły się nie do poznania, jak mało które w aż takim stopniu. Doświadczyłem kilkukrotnie „odblokowania” w ich przypadku. W pierwszym było to ogólne odkopanie się z basowego mułu, później dostały mocy średnica oraz wysokie, a na końcu doświadczyłem czegoś niemożliwego – jakby wzmacniacz nagle odblokował się o 50%, zwiększyła się głośność (bardzo zauważalnie), a cała muzyka płynąca z nich wyrównała się i napowietrzyła monstrualnie. Z całkowicie przegranej pozycji skoczyły do jednych z najprzyjemniejszych ostatnio słuchawek w moich uszach, na równi z X12, które różnią się profilem dźwiękowym (w X11 będzie bardziej basowo). Opis zatem będzie dotyczył już wygrzanych słuchawek, co też polecam uczynić z nimi po zakupie obowiązkowo przed odsłuchem!

Niskie tony jak na słuchawki chińskie są niespodziewanie podbite na pierwszym planie. Przoduje subbas, który jest mocny i szybki w uderzeniu. Bas na każdym kroku nam towarzyszy, czy to za sprawą uderzeń subbasu czy oplatającego całość midbasu. Dający o sobie znać, zachęca do odtworzenia utworów z mocną podstawą dolnych partii, perkusją czy gitarą basową z szarpanymi pociągnięciami strun. Technicznie uderzenia są naprawdę przyjemne i wszystko jest na swoim miejscu oraz brzmi odpowiednio, bas potrafi mruczeć, schodzi nisko, nie brzmi nigdy zbyt konturowo ani „pudełkowo”. Dobra kontrola mimo swojej opasłości, wykop i wygasanie subbasu odpowiednio zadowalające. Ciężko o taki dobry i mocny dół w słuchawkach bezprzewodowych. Bardzo mocny wzmacniacz tylko potęguje fenomenalny bas.

Tony średnie lekko ciepłe. Wokale grają do środka głowy, dosyć bezpośrednio i kojąco, spokojnie, ale zaraz odbijają się od nas i uciekają w przestrzeń, przy tym wybrzmiewając bardzo efektownie. Mają przy tym świetną wielobarwność, zarówno głos męski, jak i damski jest ciekawy i różnorodny. Mimo wzbogaconego ilościowo basu nie dostajemy całkowicie zlanej papki muzycznej, a ciekawą i zróżnicowaną średnicę, która szokuje szczegółowością i prezentacją. Bardzo przyjemne granie.

Wysokie tony są bardzo łagodne. Nie ma absolutnie mowy o sybilizacji, syczeniu, zapiaszczeniu czy bólu głowy z powodu nadmiaru wysokich tonów, nawet na maksimum głośności (które ciężko ustawić na dłuższy czas, ale tylko ze względu na wysoki poziom decybeli, bo jeśli chodzi o jakość to wszystko jest w jak najlepszym porządku przy każdej głośności). Jest gładko, miękko, ciepło. Wysokie dodają z pewnością ogrom powietrza do tych mocno basowych słuchawek. Wspaniale wybrzmiewające, rozciągnięte w przestrzeni i dodające energii do utworów.

Holografia powala. Przed wygrzaniem ten opis byłby całkowicie inny, ale to czego doświadczyłem po wygrzaniu wyrwało mnie z butów. Przestrzeń pomimo basowego grania jest monstrualna. Scena jest napowietrzona bardzo mocno, unosząca się nad głową we wszystkich kierunkach, mocno detaliczna. Separacja instrumentów jest bardzo dobra, czasami tylko przy bardziej zróżnicowanych utworach słuchawki mogą się pogubić, ale zaraz znów trzymają się w ryzach. Poszczególne plany rysują się w oddali, umieszczając kolejne składowe utworu w określonych od siebie odstępach.


Podsumowanie

Ezear X11 to zaskakujące słuchawki, które praktycznie skreśliłem na starcie kiedy usłyszałem basową papkę i niezbyt mocny, jak mi się wydawało, wzmacniacz, który nie potrafi wykrzesać z nich tego co potrzeba. Jak się okazało po wygrzaniu to zupełnie świetnie grające bezprzewodówki, bardzo mocne, energiczne, żywiołowe, ze świetnym dołem. Wzmacniacz jednak wcale słaby nie jest, po wygrzaniu jakimś cudem się odblokował, a może to zwyczajnie przetworniki się odmuliły do tego stopnia. To już kolejne słuchawki bezprzewodowe od Ezear, które recenzuję. Kolejne, które zachwyciły i mimo zupełnie innej prezentacji dźwięku – wciągają bardzo mocno. Chciałem je spisać na straty, ale wyszedł z nich diabeł, który tkwił tam od początku. Mam ciarki kiedy słucham na nich muzyki i doświadczam tej opisywanej przestrzeni, a kiedy chcę od nich solidnego łupnięcia to właśnie to dostaję. Jeszcze bardziej ekscytuję się kiedy przypomnę sobie, że to słuchawki bez kabla, bez aptX, grające po prostu na własnym wzmacniaczu mieszczącym się w uchu, a nie z kilku urządzeń z kolei połączonych kablami za grube pieniądze i z materiałów wyprodukowanych przez wojsko. Niesamowite, że te słuchawki kosztują tylko 70 zł! Szczerze z ręką na sercu powiem – kopara mi opadła. Nawet nie namawiam do kupna, po prostu chcę żeby te słuchawki miały tutaj swoją recenzję, a kto będzie chciał doświadczyć tego co ja, po prostu zrobi co trzeba. Z mojej strony ukłon w stronę Ezear za świetny produkt w świetnej cenie.


Słuchawki Ezear X11 możecie zakupić w zaprzyjaźnionym sklepie AK Audio Store z moim kuponem rabatowym „RYAN”.

Dostępne kolory: czarny

Link do aukcji ze słuchawkami: Ezear X11

Cena regularna: ???             Cena z kuponem: 18$


1. Wchodzimy na aukcję, wybieramy co chcemy kupić i klikamy „Buy”.

2. Wybieramy metodę płatności np. Przelewy24/PayU, klikamy „+Leave message” zaraz pod produktem i wpisujemy notką do sprzedawcy nasz kod rabatowy (RYAN), po czym zamawiamy klikając „Place order”. W tym miejscu zanim klikniemy „Place order” można jeszcze ewentualnie użyć kuponów po prawej stronie – Select Coupon oraz Aliexpress Coupon.

3. Teraz po prostu zamykamy okno płatności (kartę z payu/przelewy24). Sprawi to, że nie opłacimy zamówienia od razu.

4. W tym momencie mamy zamówienie w „My orders” na Aliexpress, które nie zostało opłacone.

5. Czekamy na zmianę ceny przez sprzedawcę (robi to manualnie, zazwyczaj jest to wykonane na drugi dzień z samego rana – inna strefa czasowa) i wtedy dopiero opłacamy zamówienie klikając na „Pay now” przy produkcie w „My orders”.